Lata 60

Skromne początki

First workship with rigid harrow
Pierwsza włóka ze spawaną stalową ramą przed pierwszym warsztatem zakładów na terenie rodzinnego gospodarstwa Herrgården. W pierwszych pięciu latach działalności firmy (1962–1967) warsztat nieustannie się powiększał. Pod koniec tego okresu zajmował już cały budynek.

Historia przedsiębiorstwa Väderstad rozpoczyna się w 1962 roku w należącym do Siw i Runego Starków 30-hektarowym gospodarstwie Herrgården pod Väderstad. Młodzi Starkowie mieli czwórkę dzieci (wszystkie później zaczęły pracować w rodzinnym przedsiębiorstwie). Podobnie jak wszyscy okoliczni rolnicy, Rune Stark wykorzystywał włókę do uprawy gleby. Tradycyjnie wykonywano je z drewna, więc ich żywotność była naturalnie niewielka.

Od drewna do stali

Rune Stark miał dosyć tego, że na początku każdego sezonu musiał robić nową drewnianą włókę. Gdy kładł się spać, myślał o konstrukcji włóki stalowej. Błyskawicznie zaczął działać. Wykorzystując wieloletnie doświadczenie nabyte podczas zabiegów uprawowych, zaprojektował i wykonał włókę ze stalową ramą.

Crister 11 years driving the first harrow
Jedenastoletni Crister Stark, najstarszy syn Runego, testuje pierwszą stalową włókę.

„Ma wytrzymać”

ybór stali zamiast drewna spowodował wielki postęp, ogromne zwiększenie jakości sprzętu. Był to ważny krok na drodze do współczesnego rolnictwa. Rune Stark lubił produkować rzeczy trwałe. Często w rozmowach ze współpracownikami mówił, że coś „ma wytrzymać”. Pracując nad nowymi maszynami, konstruktorzy z firmy Väderstad nadal kierują się wyznawaną przez Runego Starka zasadą, że należy dążyć do osiągnięcia najwyższej jakości, a przy tym kierować się opiniami użytkowników.

Sticker from the 60s

Narodziny przedsiębiorstwa

Okoliczni rolnicy zauważyli nowy sprzęt, widzieli też, że zapewnia świetne rezultaty. Do warsztatu nadeszły więc pierwsze zamówienia. Niebawem działała firma Runes Mekaniska Verkstad. Położono w ten sposób podwaliny obecnych zakładów Väderstad-Verken AB.

Rune at his desk in 1967
Rok 1967: Rune Stark w nowym pomieszczeniu biurowym, wprawdzie większym, ale zdecydowanie nie luksusowym. Firma miała tylko jedną linię telefoniczną, więc telefon był nieustannie zajęty. Niektórzy zniecierpliwieni klienci wysyłali telegramy, żeby się skontaktować z Runem Starkiem.

Ciężki test nowej włóki

Kolejne wyznaczone sobie zadanie polegało na tym, aby udoskonalić włókę tak, by przypominała bronę. Jednocześnie starano się rozwiązać problem transportu.

Wymyślono narzędzie ze składanymi częściami bocznymi. Ciągniki coraz częściej były wyposażone w złącza hydrauliczne, które można było wykorzystać do składania brony do położenia transportowego. Gdy wykonano prototyp, o przetestowanie go poproszono sąsiada znanego w okolicy z bezceremonialnego obchodzenia się z narzędziami.

Nowe narzędzie wzbudziło ogromne zainteresowanie. Rolnicy z okolic Väderstad byli pod wielkim wrażeniem skuteczności uprawy.

Whole company + skid harrow 1966
Na zdjęciu zrobionym w 1966 roku widać wszystkich pracowników firmy przy pierwszej włóce zwanej włóką paletową. Narzędzie miało 4,2 metra szerokości roboczej i było wyposażone w 39 zębów. Włóka miała wtedy unikatową konstrukcję. Zamówienia składało tak wielu szwedzkich rolników, że realizacja trwała niekiedy do sześciu miesięcy. Na zdjęciu od lewej: Rune Stark, Sigurd Karlsson, Roger Karlsson i Hans Rosander.

Debiut kultywatora

W 1968 roku Rune Stark wypuścił na rynek kultywator, który wzbudził sensację, gdyż był pod każdym względem przełomowy. W następnych latach rolnicy zaczęli pielgrzymować do Väderstad.

Siw Stark szykowała obiady dla przyjeżdżających rolników, z których wielu zamawiało kultywatory. Pewnego dnia zimą na przełomie lat 1968 i 1969, po wielkich opadach śniegu, przez zaspy w Väderstad przedzierał się kierowca taksówki. Niczym w scenie z filmu machał trzymanym w ręku telegramem i Rune Stark wyszedł mu na spotkanie. Ponieważ firmowy telefon był nieustannie zajęty, Pehr Högfeldt z firmy Lantmän w Mälardalen wysłał zamówienie telegraficznie.

Do końca zimy wykonano około czterdziestu kultywatorów.

Siw with Pyret
Siw Stark przez wiele lat zajmowała się wszystkimi płatnościami, a przez pewien czas także wystawiała faktury. Na zdjęciu z „asystentem” Pyretem.

Na początku nie było lekko

Prawdę mówiąc, w początkowym okresie działalności firmy Siw Stark niezbyt wierzyła w to, że mąż odniesie sukces, produkując stalowe włóki. Mimo to bardzo się zaangażowała w rozwijanie firmy, i to pomimo ciężkich warunków finansowych na początku, a także pomimo tego, że musiała się również zajmować małymi dziećmi.

„Zobaczyłam lśniący czerwony kultywator firmy Egge i stojący obok niego nasz kultywator. Nijaka zieleń naszego w ogóle nie zachęcała. Rune uważał, że wydawanie pieniędzy na emalię to niepotrzebny wydatek. Prawda jest taka, że nigdy mnie nie słuchał, ale wtedy istotnie nie było pieniędzy na wprowadzanie zmian” — wspomina Siw Stark.

„Zaczęłam zapisywać dostawy w zwykłym kalendarzu. Rune prawie zawsze otrzymywał gotówkę za sprzedane narzędzia. Wspaniale było widzieć, jak poprawiają się nasze finanse. Firma się rozwijała i wszystko stawało się coraz trudniejsze. Proszę wziąć pod uwagę, że miałam wtedy trójkę małych dzieci” — mówi Siw Stark.

W początkowym okresie działalności firmy powszechnie wiedziano, że Runego Starka nigdy nie ma w domu i trudno go złapać telefonicznie, bo przez cały czas był zajęty wytwarzaniem i dostarczaniem narzędzi, które stawały się coraz popularniejsze. Telefony odbierała zwykle Siw Stark, którą czasami przytłaczała sytuacja. Pewnego dnia zatelefonował przedstawiciel dużej firmy sprzedającej maszyny rolnicze w środkowej Szwecji. Niemal ze łzami w oczach, obawiając się organizacji dostaw, Siw prawie krzyknęła do słuchawki: „Musi pan zrozumieć, że nie możemy produkować włók dla całej Szwecji”.